UE i kontrowersyjne prawo usuwania treści terrorystycznych

6 lipca 2021

Dziś korzystamy z wolności w sieci, dzięki czemu możemy pisać różne posty na forach, serwisach społecznościowych, grać w nowe kasyna bez depozytu. Jednak często ta wolność wykorzystywana jest do złych celów, a jednym z nich jest terroryzm. Różne grupy terrorystyczne propagują swoją ideologię bądź też chwalą się dokonaniami w sieci. Właśnie teraz Unia Europejska wprowadza budzące kontrowersje prawo nakazujące usunięcie do godziny treści terrorystycznych.

Nowe prawo w UE

W ostatnich dniach Parlament Europejski przyjął ustawę związaną z treściami terrorystycznymi. Według nowego prawa firmy internetowe, w tym serwisy społecznościowe będą miały nakaz usuwania lub uniemożliwienia dostępu do oznaczonych treści terrorystycznych. Ma to nastąpić w czasie 1 godziny od momentu, gdy dostaną takie powiadomienie od organów krajowych. Ma to obowiązywać w całej Unii Europejskiej, zaś brak zastosowania się do takich wytycznych ma grozić wysokimi karami finansowymi. Przepisy te mają zacząć obowiązywać po 12 miesiącach od ich publikacji w dzienniku urzędowym UE. Ponadto nowe prawo musi zostać dodatkowo przyjęte osobno przez wszystkie państwa członkowskie.

Nie mamy do czynienia z czymś nowym, gdyż pierwsze głosy o zmianie prawa pojawiły się w 2018 roku, kiedy to w Europie doszło do kilku ataków grup islamskich. Do tego dochodziło do coraz większej radykalizacji w sieci, gdzie można było natknąć się na materiały udostępniane przez ISIS bądź inne grupy terrorystyczne. Od tego momentu zaczęto pracować nad nowym prawem, gdzie na przestrzeni 3 lat wprowadzane były różne poprawki do ustawy. Zmienia to sporo w obecnym prawie, gdzie nie ma obowiązku dla firm monitorowania sieci, usuwania materiałów, zaś część ze zdjęć czy artykułów jest przecież wykorzystywanych przez dziennikarzy, środowiska naukowe, akademickie, jak i artystyczne.

Kontrowersje

Oczywiście w zamierzeniu ustawodawców nowe prawo ma służyć przeciwdziałaniu terroryzmowi. Jednak już teraz całkiem wielu posłów zasiadających w Parlamencie Europejskim, jak i grup zajmujących się prawami człowieka, ma spore obawy, co do innego zastosowania prawa. Wprowadzone bowiem nowe filtry mogą blokować treści tworzone lub udostępniane przez zwykłych użytkowników sieci, jak i mogą zaburzać wolność słowa. Nigdy nie wiadomo, czy pod pozorem walki z terroryzmem dane kraje nie będą chciały wykorzystywać filtrów i usuwania treści niewygodnych dla rządzących. Stwarza to zagrożenie dla demokracji, jak i wolności słowa. Niestety wśród zagranicznych ekspertów to właśnie Polska i Węgry są wymienianie w UE jako kraje, w których może dojść do takich nieprawidłowości. Oczywiście ciężko jest nam teraz stwierdzić, jak mogłoby to wyglądać w rzeczywistości, jednak posty atakujące kościół katolicki mogłyby być interpretowane jako szerzące terroryzm. Zwraca się również uwagę, że dane rządy mogą wykorzystać nowe prawo do uciszenia swoich krytyków za granicą, choćby poprzez nakładanie zakazu wjazdu czy deportacji z kraju pod pozorem walki z terroryzmem.

Nie można też zapominać, że wprowadzenie zaledwie 1 godziny na usunięcie zgłoszonych treści, to zdecydowanie zbyt krótki czas, zwłaszcza dla mniejszych firm. Facebookowi, Twitterowi czy innym wielkim serwisom bardzo łatwo jest usunąć daną treść. Gorzej mogą mieć małe strony, fora tematyczne, które przy braku czasu i możliwości usunięcia treści, mogą zostać obarczone wysokimi karami, co spotka się z kolei z koniecznością zamknięcia serwisu.

Czeka nas zatem jeszcze rok, w czasie którego sporo może się jeszcze zdarzyć. Z pewnością w wielu krajach dojdzie do debat na temat prawa, a być może nawet odrzucenia ustawy.  

Dodaj komentarz